Odwaga mimo przeciwności. Społeczność LGBT+ w krajach arabskich

Raport opublikowany przez Human Rights Watch opisuje trudne narodziny społeczności LGBT+ w krajach Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Mimo olbrzymich trudności, są już pewne powody do optymizmu

Organizacja Human Rights Watch opublikowała raport poświęcony społeczności LGBT+ na Bliskim Wschodzie i w krajach Afryki Północnej, a więc w regionach, które słusznie zwykło się uważać za wyjątkowo trudne, jeśli chodzi o równość i prawa osób nieheteroseksualnych. Tytuł Audacity in Adversity (Odwaga mimo przeciwności) zapowiada, że raport nie skupia się wyłącznie na problemach, ale też prezentuje pierwsze sukcesy – tym istotniejsze, że odniesione na przekór niesprzyjającym okolicznościom. Zarazem Human Rights Watch stara się pokazać, że stereotypy dotyczące krajów arabskich nie są w pełni trafne, powstają tam bowiem pierwsze sfery autentycznej wolności i równości.

Czego dotyczy raport?

Publikacja Human Rights Watch poświęcona jest aktywizmowi i prawom osób LGBT+ w kilkunastu krajach: Algierii, Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie, Egipcie, Jemenie, Jordanii, Katarze, Kuwejcie, Libanie, Libii, Maroku, Mauretanii, Omanie, Palestynie, Sudanie, Syrii, Tunezji i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Przeprowadzono wywiady z 34 aktywistami LGBT+ działającymi w tych państwach lub przebywającymi obecnie na uchodźstwie.

Przywódcy religijni, rząd, rodzice – wszyscy chcą decydować, co się dzieje między twoimi nogami. To nie ich sprawa. Twoje ciało, twoje pragnienia, twoje poglądy należą wyłącznie do ciebie. Jeśli inni mają z tym problem, są w błędzie.

Rima, biseksualna kobieta z Libanu

Sporo miejsca poświęcono zaprezentowaniu lokalnego kontekstu prawnego, politycznego i społecznego. W większości omawianych państw arabskich obowiązują surowe prawa, kryminalizujące homoseksualizm. Po części ich źródłem jest usankcjonowana przez państwo interpretacja szariatu, np. w Arabii Saudyjskiej. Human Rights Watch przypomina, że przepisy te są również dziedzictwem francuskich i brytyjskich systemów kolonialnych.

Często kryminalizacji podlegają wszelkie pozamałżeńskie stosunki seksualne, bez względu na płeć. W niektórych krajach otwarcie zakazuje się stosunków seksualnych osób tej samej płci (lub tylko stosunków seksualnych między mężczyznami). Zdarza się także, że wobec osób homoseksualnych stosuje się przepisy o „praktykach seksualnych sprzecznych z prawami natury”.

Ponadto w Kuwejcie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich karaniu podlegają zachowania, które rzekomo odbiegają od norm kojarzonych z daną płcią. W 2018 roku do grona tych państw po nowelizacji kodeksu karnego dołączył Oman (obecnie mężczyznom zakazuje się tam noszenia kobiecych ubrań).

W części omawianych krajów przepisy lub praktyka działania aparatu państwowego wykluczają możliwość istnienia organizacji LGBT+. Działacze i działaczki z reguły wolą zatem działać nieformalnie. Są już jednak podejmowane pierwsze próby oficjalnej rejestracji stowarzyszeń. Przykładowo w 2016 roku tunezyjski sąd zezwolił na działalność organizacji LGBT po tym, jak władze nakazały jej rozwiązanie.

Małe, wielkie sukcesy

Wywiady z aktywistami i aktywistkami, stanowiące trzon raportu, dowodzą, że w omawianych krajach rodzą się pomału społeczności LGBT+. Niekiedy ze względów bezpieczeństwa dzieje się to w ukryciu i na bardzo ograniczoną skalę, podejmują one jednak najważniejsze problemy.

Nieformalne grupy i pierwsze oficjalne organizacje dążą do dekryminalizacji stosunków homoseksualnych oraz zaprzestania tortur wobec osób LGBT+. Budują społeczności, zawiązują sojusze i koalicje z innymi organizacjami. Prowadzą edukację seksualną i edukację w zakresie przeciwdziałania HIV, skoro państwo nie jest do tego skore. Organizują kampanie w mediach społecznościowych.

Istotnym sukcesem są m.in. pierwsze coming-outy, choć osoby, które się na to decydują, muszą liczyć się z mową nienawiści w mediach społecznościowych, ostracyzmem ze strony rodziny i bliskich osób oraz prześladowaniami. Human Rights Watch nie neguje wszystkich tych trudności, zwraca jednak uwagę, że rodzące się społeczności LGBT+ w krajach Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej nastawiają się na długą walkę i nawet liczne niepowodzenia czy porażki nie osłabiają morale tak bardzo, jak wcześniej. Ważne jest choćby powstawanie sieci wzajemnego wsparcia psychologicznego, społecznego i prawnego.

Jest drobny postęp, choć ludzie nadal trafiają do więzień. Spora zmiana zaszła w mediach. O sprawie dziewczyn z Marakeszu [które aresztowano w 2016 roku za całowanie się], rozmawiałem z dziennikarzem jednego z najważniejszych arabskojęzycznych tytułów. Użył potem w nagłówku słowa: „Shouzuz” [pogardliwe określenie, oznaczające „perwersję”]. Natychmiast zatelefonowałem do kogoś z gazety i to zmienili.

Aktywista z Maroka

Inaczej niż w poprzednich latach, prześladowania osób LGBT+ wywołują krytykę w regionie, np. ze strony organizacji działających w innych obszarach. Jednym z najważniejszych sukcesów, przywoływanych przez Human Rights Watch jest budowanie sojuszy i pomostów między środowiskami LGBT+ a społeczeństwem obywatelskim. Jak czytamy w raporcie:

Postęp w budowaniu sojuszy obywatelskich społeczności LGBT oznacza, że w Maroku w 2015 roku 56 prawników wspierało w sądzie transpłciową kobietę, która padła ofiarą brutalnego ataku tłumu. Oznacza, że w Tunezji organizacje LGBT utworzyły koalicję liczącą 37 podmiotów (…), wspierającą równość kobiet i osób LGBT.

Są też pewne sukcesy w walce z jedną z form tortur, jaką stanowią przymusowe badania odbytu, w celu ustalenia rzekomych „dowodów” zachowań homoseksualnych. Praktyka ta jest powszechnie i jawnie wykorzystywana w takich krajach, jak np. Egipt.

W 2012 roku w Libanie policja zatrzymała 36 mężczyzn i poddała ich przymusowym badaniom. W odpowiedzi społeczność zapoczątkowała kampanię, wzywającą do zaprzestania podobnych praktyk. Zorganizowano m.in. protesty pod Ministerstwem Sprawiedliwości. Ostatecznie szef resortu wezwał prokuraturę, by wydała zakaz stosowania przymusowych badań odbytu. Oficjalny dokument wciąż nie powstał, ale wkrótce liczba incydentów zdecydowanie spadła, a od 2015 roku Human Rights Watch nie odnotowała ani jednej takiej sytuacji. Na skutek presji ze strony aktywistów, wprowadzenie odpowiedniego zakazu zapowiedział też rząd Tunezji.

Mówić własnym głosem

Należy raz jeszcze podkreślić, że raport nie jest próbą lukrowania rzeczywistości. Przedstawia wyzwania i trudne problemy, ponadto wielokrotnie podkreśla się, że niekiedy po krótkotrwałej poprawie sytuacji następuje wyraźne pogorszenie. Przykładowo, we wrześniu 2017 roku egipskie służby bezpieczeństwa aresztowały kilkadziesiąt osób za wywieszenie tęczowej flagi na koncercie libańskiego zespołu Mashrou’ Leila, którego lider od wielu lat otwarcie mówi o swojej orientacji homoseksualnej.

Zarazem, co niezwykle ważne, Human Rights Watch oddaje głos aktywistom i aktywistkom. Jak się okazuje, aktywiści i aktywistki LGBT+ z krajów Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej są już gotowi opowiadać o swoich doświadczeniach, często nie ukrywając twarzy ani nazwisk. Przy czym nie są to wyłącznie opowieści o problemach. Być może fakt, że osoby własnym głosem mówią o nadziei na przyszłość, stanowi największy sukces.

Nie chcemy, by postrzegano nas wyłącznie jako ofiary. Chcemy mówić o tym, jak jest, o przemocy, ale także [pokazywać] pozytywne zjawiska

Zoheir Dżazeiri, aktywista z Algierii

No Longer Alone – film przygotowany przez Human Rights Watch