Fiasko ustawy o osobie najbliższej musi zakończyć uciekanie polityków od tematu równości małżeńskiej


Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami Karol Nawrocki zawetował rządową ustawę o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu. Polska klasa polityczna musi z tej prawie trzyletniej historii wyciągnąć lekcję na przyszłość: rozdział „rozmawiania po wyborach” o związkach partnerskich i umowach-cywilnoprawnych dobiegł końca. Poważni politycy będą mieć w swoim programie równość małżeńską.

Fiasko rządowej ustawy powinno być dla wszystkich ostatnim przypomnieniem, że nie ma sensu podejmowanie się negocjacji z osobami, które ich nie chcą i nie widzą w nich wartości. Rozpoczynanie tych negocjacji od wstępnych ustępstw, jak to miało miejsce w przypadku okrojenia projektu ustawy, tym bardziej zdumiewa swoją krótkowzrocznością. W ten sposób można wyłącznie przegrywać.

Po dwóch dekadach, kilku parlamentarnych podejściach do ustaw o związkach partnerskich i kolejnych dwóch próbach wprowadzenia ustawy o jakiejś formie umów cywilno-prawnych politycy muszą spojrzeć prawdzie w oczy: tchórzostwo i konserwatyzm kolejnych rządów zatrzymały prawny progres osób LGBT+ w miejscu. Najbardziej prawicowi politycy ponoszą odpowiedzialność za głosowania przeciw ustawie i prezydenckie weto, ale to centryści sprawili, że mimo ogromnych zmian opinii społecznej okno debaty politycznej nie przesuwa się w stronę normalności: małżeństw, rodzin, godności i bezpieczeństwa. Polska klasa polityczna tkwi w mentalnym skansenie.

Podczas gdy polskie społeczeństwo rozmawia o ślubach osób tej samej płci, a w urzędach wydawane są takim parom polskie akty małżeństwa, czołowi proeuropejscy, prodemokratyczni politycy nie czują wstydu, kolejny raz w ciągu swojej kariery obiecując związki partnerskie, by finalnie obniżyć poprzeczkę jeszcze bardziej. To musi się zmienić.

Negocjowanie z konserwatystami i desperacka obrona status quo po prostu nie działają, co po raz kolejny widzimy na własne oczy. Społeczność osób LGBT+ od lat otwarcie żąda równości małżeńskiej, czyli prawa do małżeństwa i założenia rodziny bez względu na płeć osoby, którą się kocha. Kiedy po 2030 roku otworzy się następne okienko zmiany prawnej, a prezydent nie będzie bił rekordów weta, stawianie na stole czegokolwiek innego niż równość małżeńska będzie oznaczało natychmiastową czerwoną kartkę dla rządu.

To tym bardziej istotne ze względu na zaistnienie w polskiej rzeczywistości małżeństw osób tej samej płci uznanych drogą transkrypcji. Niektóre pary już rozpoczęły walkę o wyegzekwowanie konkretnych skutków prawnych i uzyskanie ochrony prawnej przysługującej małżeństwom. Miłość Nie Wyklucza wspiera te pary prawnie, monitoruje postępy i zadba o to, by istniały także w świadomości społecznej. Nawet jeśli kolejny rząd wycofa możliwość transkrypcji, nie wymaże wspomnień ludzi, którzy czytali o nich w prasie, słuchali w radiu i oglądali w telewizji. W tym sensie transkrypcja jest krokiem naprzód, którego nie da się odwrócić.

Co o „Współlokatorze+” sądzi społeczność LGBT+

Kiedy w czerwcu 2025 roku Karol Nawrocki wygrał wybory prezydenckie, prysły i tak ostrożne nadzieje społeczności LGBT+ na jakąkolwiek przychylną jej zmianę ustawową. To jedno wydarzenie zupełnie zmieniło znaczenie projektu ustawy, który rząd opracowywał od końca 2023 roku, początkowo w obrębie instytucji związków partnerskich. 

Z ustawy praktycznej, mogącej rzeczywiście poprawić coś w sytuacji osób LGBT+ w Polsce, zmieniła się ona w ustawę symboliczną. Decydując się więc na dalszą degradację ustawy, by zyskała aprobatę najbardziej konserwatywnego skrzydła koalicji, rząd pokazał osobom LGBT+, że nawet kiedy nie ma nic do stracenia, oferuje im mniej niż i tak przestarzałe związki partnerskie.

Okrojenie tej ustawy i przedstawienie jej na konferencji prasowej jako rozwiązania dotyczącego „osób w związkach nieformalnych”, a nie społeczności LGBT+, było finalnym upokorzeniem. Było to jednocześnie upokorzenie bezinteresowne, poczynione w imię zerowego zysku, bo prezydent nigdy nie miał zamiaru podpisać tej ustawy – mówi Maja Heban ze Stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza.

Przypominamy tę ocenę ustawy, ponieważ widzimy, że w swojej oficjalnej komunikacji Lewica – w dużej mierze odpowiedzialna za projekt – zamiennie stosuje określenia „ustawa o statusie osoby najbliższej” i „ustawa o związkach partnerskich”. Równość małżeńska to te same prawa i obowiązki dla par tej samej i różnej płci. Związki partnerskie to częściowa ochrona prawna przyznawana parom osób tej samej płci po to, by uniknąć przyznawania im prawa do małżeństw. Rządowa ustawa to jeszcze mniej, bo pakiet umów podpisywanych przez dwie osoby nie jest instytucją prawa rodzinnego. Gdy politycy mieszają te pojęcia, robią to albo z niewiedzy, albo dlatego, że mydlenie ludziom oczu jest im do czegoś potrzebne.

Odbieramy to jako swego rodzaju wstępne zarządzanie kryzysowe, którego celem jest przekonanie społeczności, że prezydent zawetował ustawę lepszą i bardziej kompletną, niż to miało miejsce naprawdę. Im więcej osób zapamięta weto pod „ustawą o związkach partnerskich”, a nie pod ustawą o umowie cywilno-prawnej zawieranej u notariusza – która nie zmienia stanu cywilnego i nie łączy się z ceremonią w urzędzie – tym długoterminowo lepiej dla reputacji Lewicy. Podobnego podejścia spodziewamy się ze strony całego rządu.

Jest więc tym bardziej ważne, by do klasy politycznej dotarło, jak uwłaczająca była dla społeczności LGBT+ rządowa propozycja i uprawiana na jej kanwie propaganda sukcesu. To lekcja, którą politycy muszą zapamiętać na przyszłość, aby nigdy więcej jej nie powtórzyć.

Chcesz zawalczyć o uznanie małżeństwa w Polsce? Dołącz do naszej grupy dla par!

Chcesz razem z nami zmieniać Polskę? Wspieraj Miłość Nie Wyklucza!

Jak uniknąć odmowy i nie zablokować sobie ścieżki uznania ślubu na kolejne lata?

Co oznacza wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie uznawania zagranicznych małżeństw?

Wesprzyj nasze działania!

Ustaw stały przelew lub przekaż
jednorazową darowiznę na rzecz Miłości.

Wesprzyj nasze działania!

Ustaw stały przelew lub przekaż
jednorazową darowiznę na rzecz Miłości.

Bądźmy w kontakcie!

Dopisz się i dostawaj ważne informacje od Miłości! 🙂

Miłość nie spamuje. Wysyła natomiast informacje o ważnych sprawach i działaniach, w które możesz się włączyć – tych mniejszych i większych, w zależności od tego, na co możesz i chcesz sobie pozwolić. A wszystko po to, żeby umożliwić Ci wpływ na poprawę sytuacji społeczności LGBT+ w Polsce. Ale też po prostu być dobrze poinformowaną osobą.

Mail jest pewniejszą formą kontaktu niż social media. Tu nie dzieli Cię od Miłości zmienny algorytm zależny od anonimowej korporacji. Od Ciebie zależy więc to, czy otrzymasz maila, ale też to, czy zapoznasz się z jego treścią 🙂

Najważniejsze: razem serio możemy więcej! A bycie w kontakcie to najmniej, co możemy wspólnie zrobić 🙂