Jak rozmawiać o równości małżeńskiej

Jak rozmawiać o równości małżeńskiej

Poznaj odpowiedzi na pytania o równość małżeńską.

Kilka słów wstępu

Wszyscy doskonale wiemy, jak ważne jest prowadzenie dialogu z osobami o różnych poglądach – dzięki temu sami nie zamykamy się w naszej bańce, a także możemy pomóc innym lepiej zrozumieć nasz punkt widzenia, wyjaśnić nasze potrzeby i postulaty a także uśmierzyć niepotrzebne lęki i obawy wynikające po prostu z braku dostępu do odpowiednich informacji. Dlatego przygotowaliśmy dla Was krótki przegląd odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania dotyczące równości małżeńskiej.

Warto przy tym pamiętać o paru niezwykle istotnych rzeczach. Otóż łatwiej dotrzecie do rozmówcy lub rozmówczyni i skuteczniej “dacie im do myślenia”, jeżeli będziecie się posługiwali argumentami i językiem bliskimi osobie, z którą prowadzicie dialog. Zawsze warto unikać narzucania innym własnych kategorii – nawet jeśli kategorie te są słuszne.

Przykładowo, dyskryminacja osób LGBT+ jest oczywistym i przykrym faktem, który – mamy nadzieję – uda nam się razem jak najszybciej zmienić. Ale nie zawsze w rozmowie z osobami spoza naszej społeczności warto od razu wykorzystywać to jako argument. Niekiedy Wasi rozmówcy mogą po prostu nie być na to przygotowani. Nie wszyscy mieli przecież okazję nauczyć się czym w ogóle jest dyskryminacja ani jak ją dostrzegać i rozpoznawać. Mówiąc o dyskryminowaniu osób LGBT+ będziecie mieli rację, lecz i tak Wasz argument może zostać odrzucony.

Warto zatem za każdym razem się zastanowić, czym zdołacie przekonać konkretną osobę, z którą akurat zaczęliście rozmawiać w realu lub w mediach społecznościowych. Warto zastanowić się, jakie argumenty i słowa sprawią, że ktoś o bardziej konserwatywnych poglądach stwierdzi ostatecznie: “No tak, w ten sposób o tym dotąd nie myślałem” albo że osoba ze społeczności powie: “Dotąd popierałam związki, ale teraz widzę, że powinnam się bardziej zastanowić nad równością małżeńską”.

Dobrze jest też unikać w rozmowach czy komunikacji w mediach społecznościowych zbyt dobitnego wyrażania swoich poglądów, nawet jeżeli czasem kusi, żeby po prostu wyłożyć kawę na ławę. Łagodzenie przekazu np. za pomocą sformułowań:

  • “Moim zdaniem”,
  • “Można na to spojrzeć z innej perspektywy”,
  • “Ale warto też uwzględnić fakt, że…”
  • i setek innych, które pozostawiamy Waszej pomysłowości

sprawi, że Wasi rozmówcy nie zderzą się z kategoryczną wypowiedzią, która tylko ich rozgniewa, wystraszy albo sprawi, że poczują się wykluczeni i zareagują przybierając postawę obronną. Za to być może potraktują Wasze słowa jako zaproszenie do wspólnej refleksji – a z czasem nawet do wyjścia z bańki, w której dotąd tkwili.

Pytania i odpowiedzi

O małżeństwie

Małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny, polska konstytucja jasno o tym mówi.

Małżeństwo to miłość, wzajemne wsparcie i zaufanie. Płeć partnerów nie ma tu znaczenia. Związki osób tej samej płci, z pozoru inne, opierają się na podobnych wartościach co związki różnopłciowe.

Są zobowiązaniem między partnerami przed rodziną i społeczeństwem, a ponieważ wszyscy obywatele są równi, mają również takie samo prawo do szczęścia i do cieszenia się ceremonią ślubną. Nie istnieją żadne powody, dla których szczęście par jednopłciowych miałoby się kłócić z polskim prawem.

W dyskusji na temat możliwości wprowadzenia równości małżeńskiej w Polsce często pada argument, że to niewykonalne, bo zgodnie z art. 18 konstytucji, „małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”. Rozstrzyganie sporu prawnego wokół art. 18 nie jest zadaniem dla społeczności LGBT+.

Kiedy pojawi się wola polityczna zapewnienia parom jednopłciowym równych praw, to do parlamentarzystów będzie należało ustalenie, czy niezbędna jest zmiana konstytucji, czy też wystarczy nowelizacja Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.

 

Pary jednopłciowe nie potrzebują małżeństw, mają już wszystko, czego im potrzeba.

Niewiele spraw można załatwić umowami i upoważnieniami notarialnymi. Ich sporządzenie wymaga czasu, pieniędzy, wiedzy, determinacji oraz dostępu do prawnika. Nie ma ponadto gwarancji, że będą respektowane.

W polskim prawie nie istnieją przepisy, w których pary jednopłciowe są wspomniane bezpośrednio, mówi się jedynie o „osobach pozostających we wspólnym pożyciu”. Urzędnik czy lekarz mogą po prostu nie potraktować pary jednopłciowej za takie osoby albo za rodzinę i żadna umowa nic tu nie zmieni. Jednak przede wszystkim osoby, które podpisały umowę partnerską i udzieliły sobie wzajemnych pełnomocnicnictw, są  dla siebie nadal osobami obcymi w świetle polskiego prawa.

Tam, gdzie przepisy uzależniają konkretne uprawnienia od formalnego statusu małżonka, tam podpisanie umowy nic nie zmienia. Na przykład prawo do pochówku przysługuje tylko małżonkom i członkom rodziny spokrewnionym ze zmarłym. Śmierć ukochanej osoby jest trudna i bolesna, a może stać się jeszcze gorsza, gdy wiąże się z koniecznością zapłacenia wysokiego podatku od spadku (na przykład od odziedziczonej części wspólnego mieszkania) czy zachowku dla członków rodziny zmarłego partnera/partnerki.

W tej kwestii nie pomoże żaden testament, ponieważ kwestie podatku czy zachowku są uregulowane ustawowo (podatku od spadku nie płaci małżonek i najbliższa rodzina). Poza tym chodzi też o godne traktowanie wszystkich osób. Absurdalne propozycje takie, jak na przykład „para jednopłciowa może założyć firmę, aby móc składać wspólne deklaracje podatkowe” prowadzą tylko i wyłącznie do utrzymania stanu nierówności i niższego statusu takich par.

 

Równość małżeńska umniejszy znaczenie małżeństw.
Trudno odpowiedzieć na zarzut o umniejszenie znaczenia małżeństwa, ponieważ przedstawiające go osoby rzadko wyjaśniają, na czym owo „umniejszenie” miałoby polegać. Można tylko przypuszczać, że w oczach tych osób związki jednopłciowe są w jakiś sposób gorsze niż związki osób różnej płci, dlatego zrównywanie ich w oczach prawa uwłacza małżeństwom.

Podobne poglądy wyrażano w dyskusji o równouprawnieniu kobiet lub w trakcie przyznawania praw osobom czarnoskórym w Stanach Zjednoczonych – w obydwu wypadkach obawy te się nie sprawdziły, a zarzuty okazały się błędne i niepotrzebne. Warto przypomnieć powiedzenie „żyj i daj żyć innym”. Zakaz zawierania małżeństw przez pary jednopłciowe wprost zaprzecza temu przesłaniu i niesie zgoła inny przekaz: „żyj tak, jak mnie się podoba” – w ukryciu, w sposób niewidoczny dla prawa i społeczeństwa.

Równość małżeńska nie polega na tym, by odebrać coś małżeństwom różnopłciowym, oddając to parom jednopłciowym w ramach wyrównania. Pozwala po prostu wszystkim parom na to, żeby wybierały rozwiązanie odpowiednie dla siebie i żyły tak jak chcą, nie przeszkadzając innym.

 

Najlepiej zlikwidować instytucję małżeństwa, zostając przy jakiejś formie umów lub związków.
Czy zniesienie instytucji małżeństwa jest obecnie w ogóle możliwe? I czemu miałaby ona zostać zniesiona?

Prawo do zawarcia małżeństwa jest prawem człowieka, gwarantowanym od lat nie tylko przez prawo polskie, ale także przez szereg aktów prawa międzynarodowego. Przysługuje wszystkim kobietom i mężczyznom w wieku małżeńskim. Zamiast likwidować, lepiej dać wolność wyboru.

Decyzja o zawarciu małżeństwa i sam ślub należą do najważniejszych momentów w życiu prawie każdej osoby, poza tym wyjątkowa celebracja tego dnia jest również mocno zakorzeniona w polskiej tradycji.

Związki partnerskie lub umowy cywilno-prawne nie są ponadto zastępstwem dla tradycyjnie rozumianych małżeństw, ale ich alternatywą. Wprowadzenie równości małżeńskiej nie zmusi nikogo do wiązania się z osobą tej samej płci, nie wykluczy również możliwości zawarcia związku partnerskiego lub innego sposobu formalizacji związku. Wszystko jest kwestią wyboru.

 

Małżeństwo zawsze było takie jak dziś i nic nie powinno go zmieniać.
Słowo „zawsze” użyte w odniesieniu do małżeństwa jest ryzykownym stwierdzeniem – w samej tylko historii Europy znaczenie małżeństwa zmieniało się niejednokrotnie.

Na przestrzeni wieków zdążyło być ono symbolem sojuszu rodzinnego lub politycznego, skupiało się jedynie na prokreacji, bywało wyłącznie świeckie albo tylko religijne, a na początku istnienia wiary chrześcijańskiej miało służyć jedynie zaspokojeniu potrzeb seksualnych. Aż do roku 1917 religia katolicka uznawała, że dziewczynki mogą brać ślub już w wieku 12 lat, natomiast miłość jako powód zawarcia małżeństwa pojawiła się dopiero po zmianach społecznych w XVII wieku.

Małżeństwo zatem nigdy nie było takie jak dziś, ponieważ jest zmienną instytucją. Pary jednopłciowe nie chcą nadawać jej nowego sensu czy nowej formy –  pragną jedynie mieć do niej równy dostęp.

O dzieciach

Małżeństwo to również, a może przede wszystkim, prokreacja, a przecież w związkach jednopłciowych dzieci nie będzie.

Posiadanie dzieci albo zobowiązanie się do prokreacji nie jest warunkiem zawarcia ślubu, poza tym parom bezdzietnym nie odbiera się statusu małżeńskiego. Co więcej, pary jednopłciowe miały, mają i będą miały dzieci: są przecież rodzicami biologicznymi, adopcyjnymi, radzą sobie dzięki procedurze in vitro i innym metodom.

W Polsce kilkadziesiąt tysięcy dzieci wychowuje się w rodzinach tworzonych przez pary jednopłciowe. Wprowadzenie równości małżeńskiej przysłuży się po części ich dobru: należą się im wszak takie same zabezpieczenia prawne i społeczne, jakie przysługują wszystkim dzieciom, których rodzice wzięli ślub.

Ponadto, jeśli znikną tego rodzaju różnice i problemy, więcej tęczowych rodzin będzie się decydowało na potomstwo, co przyczyni się do zwiększenia liczby nowych obywateli i obywatelek Polski.

 

Na skutek wprowadzenia równości małżeńskiej ucierpią przede wszystkim dzieci.

Wręcz przeciwnie. W sytuacji, w której dziecko wychowują dwie osoby tej samej płci, polskie prawo tylko jedną z nich uznaje za rodzica, prowadzi to do wielu problemów w codziennym życiu, na przykład gdy jeden z ojców nie może odebrać dziecka z przedszkola czy kontaktować się w jego sprawach w szpitalu czy urzędzie.

Do najbardziej dramatycznych sytuacji dochodzi, gdy uznany prawnie rodzic umiera, a dziecko „dla własnego dobra” zostaje odebrane mamie lub tacie i trafia do dalszej rodziny lub instytucji opiekuńczych. Brak możliwości sformalizowania związku oznacza brak stabilizacji związku, sprzyjającej jego trwałości. Małżeństwo utrwala związek, zapewniając dzieciom większe bezpieczeństwo i stabilność.

Pytając o dzieci, warto też pamiętać o młodych osobach nieheteroseksualnych lub transpłciowych. Jak wskazują badania, są one szczególnie narażone na agresję, przemoc i stygmatyzację społeczną, a tym samym częściej niż ich rówieśnicy chorują na depresję i mają myśli samobójcze.

Według badań przeprowadzonych przez polskie organizacje LGBT +, 63 proc. nastolatków bi- i homoseksualnych myślało w ostatnim czasie o samobójstwie. Dla porównania odsetek ten wyniósł 12 proc. dla całej młodzieży.

Równość małżeńska pomaga zmienić sposób postrzegania społeczności, podnosi poziom społecznej akceptacji i stanowi jasny sygnał ze strony państwa, że szacunek i równe traktowanie należą się wszystkim. Wprowadzenie równości małżeńskiej wraz z towarzyszącymi przepisami o rodzicielstwie zapewniłoby większą stabilność i bezpieczeństwo dzieciom wychowywanym w związkach jednopłciowych i przyczyniło się do tworzenia bardziej otwartego społeczeństwa.

 

Byle nie adoptowali dzieci!
Jednopłciowe pary wychowujące dzieci już istnieją. Brak możliwości adopcji dziecka przez drugiego rodzica to brak ochrony dla takich rodzin, próba zaczarowania rzeczywistości i zamykanie oczu na problemy dzieci w nich wychowywanych.

Dodatkowo badacze są zgodni: dzieci dorastające w takich rodzinach są zdrowe, odpowiednio się rozwijają. Dzieci par jednopłciowych łączy ponadto silniejsza więź z rodzicami, choćby dlatego że w takich rodzinach więcej się rozmawia, gdyż dziecku trzeba objaśniać różnice, które zauważa i które go dotyczą, trzeba ustalać sposób postępowania wobec zewnętrznych ludzi i instytucji. To, co w rodzinie typowej toczy się naturalnie, tu wymaga namysłu, podejmowania decyzji i dokonywania wyborów. Sprzyja to otwartej komunikacji i budowaniu więzi między rodzicami i dziećmi.

 

O związkach partnerskich

Związki partnerskie w zupełności wystarczą.
„Nikt nie pisze piosenek o związkach partnerskich”. Faktycznie, w przypadku związków partnerskich brakuje nie tylko niektórych praw, przysługujących parom małżeńskim, ale również brakuje dumy i godności. Jeśli są one jedyną możliwością formalizacji związku dla par jednopłciowych, stają się formą dyskryminującą. W ten sposób umniejsza się relacje łączące osoby tej samej płci, dzieli się pary na mniej i bardziej wartościowe. Związki partnerskie mogą być doskonałym uzupełnieniem małżeństw, pod warunkiem że decyzja, czy lepszy jest taki związek czy też ślub, będzie należała do każdej pary. Kwestia wyboru to kwestia godności.

O religii

Religia zakazuje małżeństw jednopłciowych!
To nieprawda. Wiele Kościołów i wspólnot religijnych na całym świecie udziela ślubów lub innych form błogosławieństwa parom jednopłciowym.

Są to między innymi Kościół anglikański w Wielkiej Brytanii, wspólnoty wchodzące w skład Kościoła ewangelickiego w Niemczech, Kościoły narodowe w krajach skandynawskich, a także wspólnoty protestanckie, żydowskie i buddyjskie w wielu krajach Ameryki Północnej, Europy i Azji.

Mimo że małżeństwa osób tej samej płci nie są uznawane przez Kościół katolicki, kilkakrotnie doszło do udzielenia błogosławieństwa takim związkom przez księży w Niemczech i na Malcie. Przede wszystkim jednak należy pamiętać, że mówimy tu o małżeństwach cywilnych zawieranych w urzędzie stanu cywilnego a nie ślubach udzielanych przez związki wyznaniowe.

Małżeństwo to sprawa religii. Liczy się więc zdanie Kościołów, a w Polsce – Kościoła katolickiego.
W innych państwach katolickich, takich jak Irlandia, Hiszpania, Malta, Argentyna czy Brazylia, silna pozycja Kościoła katolickiego nie przeszkodziła we wprowadzeniu małżeństw jednopłciowych lub związków partnerskich o takich samych prawach.

Poza tym prawo w Polsce jest świeckie. Konstytucja RP gwarantuje rozdział państwa od Kościoła, co ma odzwierciedlenie w dwóch artykułach konstytucji: „Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych (…)” oraz: „stosunki między państwem a Kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego”.

Małżeństwo cywilne jest ceremonią świecką, która odbywa się w urzędzie stanu cywilnego w obecności uprawnionego urzędnika, leży więc w kompetencjach państwa. Zarazem żadna instytucja religijna nie może zostać zmuszona, do udzielenia ślubu parze jednopłciowej wbrew swojej doktrynie.

 

O społeczeństwie

Równość małżeńska źle wpłynie na pary różnopłciowe – mniej osób będzie brało ślub, rodzić się będzie mniej dzieci.
W krajach, w których wprowadzono równość małżeńską, nie zaobserwowano żadnych takich zmian.

Co prawda w wielu krajach rozwiniętych spada liczba zawieranych małżeństw, a liczba rozwodów wzrasta, jest to jednak ogólniejszy trend, który rozpoczął się na długo przed wprowadzeniem praw dla par jednopłciowych i nie ma żadnego związku z równością małżeńską.

Ciężko zresztą wyobrazić sobie, by małżeństwo różnopłciowe zdecydowało się nie mieć dzieci z powodu rozwiązań prawnych, które go bezpośrednio nie dotyczą.

 

Polacy i Polki są konserwatywni, społeczeństwo nie jest gotowe na zmiany.
Tradycja to stały element polskiej kultury. Nikt się zatem nie spodziewa, że poszanowanie dla tradycji osłabnie w nadchodzących latach. Ale na szczęście czekanie z równością małżeńską nie jest konieczne.

Już teraz ma ona poparcie prawie co trzeciego mieszkańca i mieszkanki Polski, a ponad połowa polskiego społeczeństwa przyznałaby związkom jednopłciowym niemal wszystkie prawa małżeńskie. Nie mówimy zatem o idei sprzecznej z postawami i wartościami społecznymi.

Ponadto żadna reforma prawna nie uzyskała stuprocentowego poparcia przed jej wprowadzeniem. Należy też wskazać, że postulat równości małżeńskiej jest postulatem konserwatywnym: chodzi przecież o wzmocnienie związku. Społeczeństwie powinno zależeć, aby pary tej samej płci mogły sformalizować swój związek, dzięki czemu ich relacja będzie trwalsza, stabilniejsza a także rozpoznana przez otoczenie.

 

Są ważniejsze sprawy niż równość małżeńska, to tylko temat zastępczy.
Zajęcie się równością małżeńską nie sparaliżuje prac parlamentu. Każda osoba ma inne priorytety i trudno byłoby uzgodnić taką hierarchię spraw, by załatwiać je we „właściwej” kolejności. Na szczęście posłanki i posłowie mogą zajmować się wieloma kwestiami równocześnie.

Temat związków jednopłciowych jest natomiast interesujący dla mediów, dlatego można odnieść wrażenie, że gdy kwestia ta podnoszona jest przez polskich polityków zamiera reszta sejmowych prac. Warto jednak pamiętać, że bez względu na obraz wyłaniający się z mediów, Sejm i Senat pracują w tym czasie w zwyczajnym trybie.

Bywa, że równość małżeńska jest uznawana za „temat zastępczy” również wewnątrz społeczności LGBT+. Podkreśla się chociażby, że są ważniejsze kwestie: prawo antydyskryminacyjne, problem przemocy, edukacja, działalność pomocowa itd. Jednak właśnie po to istnieją różne organizacje, skupione na różnych dziedzinach – ich działania się wzmacniają, nie wykluczają.

Równość małżeńska może się także przyczynić do rozwiązania lub złagodzenia innych problemów. Na przykład dzięki zabezpieczeniom prawnym poprawi się sytuacja ekonomiczna par albo też zwiększy się widoczność osób nieheteroseksualnych lub transpłciowych, co sprawi, że przestaną one uchodzić za obcych.