„Proponujemy dziś Wam współorganizację okrągłego stołu. Co zrobicie, żeby nie dopuścić do śmierci kolejnych Dominików, Kacprów, Milo?”

„Proponujemy dziś Wam współorganizację okrągłego stołu. Co zrobicie, żeby nie dopuścić do śmierci kolejnych Dominików, Kacprów, Milo?”

Publikujemy całość przemówienia wygłoszonego 27 lipca 2019 r. przez Hubert Sobecki podczas wydarzenia Warszawa przeciw przemocy. Solidarni z Białymstokiem.

Nagranie wideo można zobaczyć tutaj.

 

„Byliśmy w Białymstoku. Widzieliśmy nienawiść. Widzieliśmy nie tylko kiboli, chuliganów, ale też zwykłych ludzi. Ludzi, którzy uwierzyli politykom, mediom, hierarchom Kościoła. Uwierzyli wszystkim, którzy bezkarnie nazywają nas, osoby LGBT+, dewiantami, pedofilami, zagrożeniem dla rodziny.
Widzieliśmy zwykłych ludzi, przekonanych, że Marsz zagraża ich dzieciom, rodzinom, krajowi. Przekonanych tak głęboko, że najpierw zaczęli się nas bać, a potem nienawidzić.

Dla bardzo wielu osób ze społeczności LGBT+ ani ta nienawiść, ani przemoc, nie były niczym nowym. Ta przemoc wyrosła przed PiS-em. Wyrosła na obojętności.

Dlaczego dopiero film, na którym tłum skanduje «bóg, honor i ojczyzna» na zmianę z «wypierdalać», na którym kopie się nastolatka, rzuca brukiem w przerażone dzieciaki przekonał nas, że coś jest nie tak?

Dlaczego dopiero teraz rozdzwoniły się telefony, a dziennikarze proszą nas, żebyśmy powtarzali i powtarzały «jak było w Białymstoku»?

Chcecie wiedzieć jak było w BIałymstoku? Myśleliśmy, że nas zabiją. Tak było.

I wreszcie czy wiemy po co tutaj dziś jesteśmy? Żeby poklepać się po ramieniu, że wyszliśmy z domu? Powiedzieć jak bardzo jesteśmy zaskoczeni skalą, jak bardzo potępiamy i jak głęboki wyrażamy smutek, rozpacz, żal?

A może po to, żeby cieszyć się, że przynajmniej «obyło się bez ofiar»?

Tylko to nieprawda. Są ofiary. Spisujemy ich imiona od lat.

Dominik z Bieżunia nie żyje, bo został zaszczuty przez swoich kolegów, koleżanki, a nawet jedną z nauczycielek. Nie żyje, bo «ubierał się jak pedał». Została po nim kartka, na której napisał: «Jestem zerem».

Nie rządził wtedy PiS ze swoją obłudną nienawiścią. Rządziłą Platforma Obywatelska. Rządziliście Wy – Panie Pośle Szczerba.

Po śmierci Dominika paliliśmy znicze pod Ministerstwem Edukacji i pytaliśmy się ministry Kluzik-Rostkowskiej z rządu Platformy Obywatelskiej co zrobi. Szczerze potępiła «wszelką przemoc». Potępiła nieskutecznie. Dwa lata później z tego samego powodu zabił się Kacper.

70 procent młodzieży LGBT+ ma myśli samobójcze. Wiemy to z raportów organizacji, nie Ministerstwa. Ile z nich rezygnuje z życia nie wiadomo.

Milo była osobą transpłciową. Była, bo niedawno skoczyła z Mostu Łazienkowskiego. Zabrakło jej sił, żeby wyjaśniać psychiatrom i lekarzom kim jest, a raczej kim nie jest. Że nie jest szalona. Że chce po prostu godnie i bezpiecznie żyć.

Beata i Kamila wyjechały z Polski, bo się bały. Bały się o swojego synka, siebie, o swoją rodzinę. W kraju, w którym teraz mieszkają wzięły ślub. Po prostu ślub. W Polsce są dla siebie obcymi osobami i tylko jedna z nich jest matką. Mówią, że tęsknią za Polską, ale nie wrócą, bo Polska ich nie chce.

Mężczyzna, nazwijmy go Paweł, dowiedział się o tym, że jego mąż – czyli w Polsce obca osoba – miał poważny wypadek. Paweł był wtedy zagranicą, ale szybko wrócił do kraju. Nie zdążył. O śmierci swojej «obcej osoby» dowiedział się od przyjaciół. W szpitalu zastał puste łóżko, bo ciało odebrała rodzina. Rodzina która powiedziała Pawłowi, że jeśli pojawi się na pogrzebie, to go zabiją.

Według Rzeczpospolitej on rodziną nie był. Po trzynastu latach związku, nie miał prawa go pochować.

Kiedy w zeszłym roku złożyliśmy kolejny, trzeci już projekt ustawy o związkach partnerskich – który miał być krokiem do pełnej równości – w Sejmie, Grzegorz Schetyna mówił, że to pusty gest, który wywołuje papierowe emocje.

W Miłość Nie Wyklucza mamy mnóstwo takich historii. Mnóstwo papierowych emocji. Papierowe emocje gromadzą się w nas od lat.

Kiedy po ośmiu miesiącach rozmów z ludźmi Rafała Trzaskowskiego udało nam się wreszcie doprowadzić do podpisania Warszawskiej Deklaracji LGBT+, usłyszeliśmy, że to zagrożenie dla walki o demokrację.

Wczoraj napisał do nas nauczyciel z jednej ze stołecznych szkół. Pytał co się dzieje z Deklaracją, bo chce już oficjalnie zacząć pomagać uczniom i uczennicom LGBT+, a Deklaracja miała mu w tym pomóc.

Nic się nie dzieje. Bronimy przecież demokracji, a dzieci jak widać w tym przeszkadzają.

Kiedy prosiliśmy o spotkanie Donalda Tuska, kiedy jeszcze był premierem, nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi.

Kiedy jeszcze prosiliśmy się o namiastki i nasze ustawy o związkach partnerskich zostały odrzucone, usłyszeliśmy od pana premiera Tuska, że on «nie jest od robienia rewolucji obyczajowej».

Kiedy pytaliśmy co partie zrobią dla naszej społeczności albo próbowaliśmy przedostać się do mediów, słyszeliśmy że jesteśmy tematem zastępczym

Bo zanim priorytetem była obrona demokracji, ważniejsze od nas było niedrażnienie kościoła, budowa autostrad i lotnisk. Te lotniska zresztą bardzo nam pomogły – łatwiej było nam uciec z własnego kraju. Uciekać przed obojętnością dzisiejszej opozycji. Obojętnością, która pozwala na przemoc.

Kiedy Jarosław Kaczyński wywołał falę oburzenia, nazywając ludzi «gorszym sortem» poczuliśmy zażenowanie. Bo my – lesbijki, geje, osoby biseksualne i transpłciowe – zawsze byliśmy gorszym sortem – dla Was. Wartości europejskie, których bronicie niestety nie obejmowały Dominika, Milo, Beaty, Kamili i ich synka. Nie obejmują nas, którzy jeszcze żyjemy w tym kraju.

Byłem w Białymstoku. Widziałem dwie dziewczyny skulone pod tęczową flagą, gdy spadały na nas race i petardy. Widziałem jak usiłowały tańczyć, gdy pojawił się samochód z nagłośnieniem, zagrała muzyka. Widziałem jak starały się uśmiechać, nie bać, cieszyć świętem w swoim własnym mieście. Pomimo nieustających wrzasków i gróźb. Po Marszu szybko schowały flagę, bo w mieście już krążyły grupy krzyczące «polowanie na pedałów».

Wróciłem do Warszawy, ale te dwie dziewczyny nie mają tego luksusu. Nie mogą dziś zabrać głosu. Nie mogą nauczyć nas swojej odwagi.

Nie chcę kończyć w poczuciu bezradności, bo to nieprawda, że «w tym kraju tak już jest i nic się nie da zrobić». Da się, jeśli ma się odwagę.

Ustawa o równości małżeńskiej, dzięki której Beata i Kamila nie musiałyby uciekać z Polski jest gotowa od pięciu lat. O równości małżeńskiej, pełnej równości, nie namiastce, którą przygotowaliście, nie pytając nas o zdanie i o której czasem wspominacie. Wspominacie od 10 lat.

Nowelizacje Kodeksu Karnego i ustawy zapobiegającej dyskryminacji, które uniemożliwiłyby kampanię nienawiści, którą realizuje właśnie PiS, są gotowe od lat.
Pracy wymaga ustawa o uzgodnieniu płci przez osoby transpłciowe, dzięki której Milo być może byłaby tu dziś z nami.

To tylko przykłady rozwiązań, o które od tylu lat Was prosiliśmy, potem żądaliśmy, a dziś…

Dziś znów wyciągamy do Was rękę, bo co innego możemy zrobić. W ręce trzymam deklarację Kongresu organizacji LGBT+ z całej Polski, który zorganizowaliśmy w marcu. Znajdziecie w niej listę rozwiązań prawnych, które ratują nam życie.

Proponujemy dziś Wam współorganizację okrągłego stołu. Spotkania na którym wspólnie z naszą społecznością ustalicie czy, kiedy i co zrobicie, żeby nie dopuścić do śmierci kolejnych Dominików, Kacprów, Milo. Co zrobicie, żeby ochronić nas i nasze rodziny?

Wiemy, że boicie się, żeby temat LGBT+ nie zdominował tej kampanii, ale chyba nie zauważyliście, że już na to za późno. Od lutego jesteśmy na celowniku, a nasze życie jest tematem kampanii, czy tego chcecie czy nie. Boicie się bardzo i dziś to chyba jedyne co nas łączy. Strach znamy od podszewki. My w Polsce strachem oddychamy. Również dzięki wam.

Osoby do których wyciągamy rękę to:
Grzegorz Schetyna – Platforma Obywatelska
Katarzyna Lubnauer – Nowoczesna
Włodzimierz Czarzasty – Sojusz Lewicy Demokratycznej
Adrian Zandberg – Razem
Robert Biedroń – Wiosna Biedronia
Władysław Kosiniak-Kamysz – Polskie Stronnictwo Ludowe

Bądźcie odważne i odważni. Tak jak te dwie dziewczyny z Białegostoku. Wyciągamy do Was rękę póki jeszcze tu jesteśmy”.