Cesar i Daro

Urzędniczka, która udzielała nam ślubu, jakieś 15 minut przed ceremonią, powiedział do nas: „że ma „bóle brzucha”, gdyż całą noc śledziła sytuację prawną i życiową osób ze społeczności LGBTQ w Polsce, i żebyśmy dobrze przemyśleli, czy na pewno chcemy po ślubie nadal mieszkać w Polsce. Że może lepiej było by dla nas, przeprowadzić się do Niemiec, i że urząd nam we wszystkim pomoże.”

Zdjęcie: „brysie” Elwira Litra Fotografia

Historię naszego poznania opowiadaliśmy już wiele razy w wielu miejscach. Ala dla przypomnienia – poznaliśmy się na Instagramie. Daro przyjechał do Polski z Niemiec… i został od razu. To spowodowało, że zaczęliśmy razem pracować. Spędzamy ze sobą naprawdę dużo czasu. Znamy swoje zalety ale znamy też – wady – i nie tylko potrafimy je sobie wybaczyć, ale wciąż stać nas i na to, by jeden drugiemu, na ile umie, wytłumaczył swój punkt widzenia i odczuwania. Nie jest to miłość histeryczna, tylko cicha i spokojna, i utrzymująca nas w stanie permanentnej szczęśliwości. Decyzję, że chcemy być małżonkami podjęliśmy dosyć szybko, chyba w dwa dni od pierwszego spotkania „w realu”. Niemniej droga do naszego ślubu była dosyć zawiła.

Nasza droga do ślubu cywilnego, i powody dla których się na niego zdecydowaliśmy

Droga do naszego polsko-niemieckiego ślubu była nieco dłuższa niż zakładaliśmy, gdyż kilkanaście miesięcy trwało odświeżenie niemieckiego obywatelstwa Daro. Tak, tu następuje różnica między nami, a wieloma parami polsko-polskimi, które biorą ślub za granicą. W zasadzie ta droga była też tak długa, gdyż wiele osób nas „straszyło”: kosztami, koniecznością bycia przynajmniej jednego z nas Niemcem lub posiadania niemieckiego meldunku – co finalnie okazało się bezsensownym wyolbrzymieniem. Była też zapewne dłuższa, gdyż jak każdy związek musieliśmy się upewnić, że ślub cywilny da nam cokolwiek, czego jeszcze nie mamy bez niego. Przecież na pytanie co do siebie czujemy, bez wahania odpowiadamy: „kochamy się, kochamy się najbardziej na świecie”. Ale czy aby się kochać potrzebny był nam ślub?

Miłość jest ważna

Oczywiście, mamy świadomość, że ślub nie daje miłości, ani gwarancji jej trwania. Bycie razem, wspieranie się, podtrzymywanie na duchu w trudnych chwilach – do tego też nie potrzebujemy ślubu. Nie bądźmy hipokrytami, ślubu nie bierzemy przecież by wzmacniać nasze więzy uczuciowe – bo do tych formalne pozwolenie czy wsparcie państwa jest nam zbędne. Więc po co nam ten ślub? Wspólne śmiechy czy ocieranie łez, łażenie do kina, spotkania z przyjaciółmi, wspólne świętowanie i jeżdżenie na wakacje – nie wymagają przecież papierów stwierdzających, że możemy to robić. Otóż w świetle prawa małżeństwo jest niczym więcej i niczym mniej jak oficjalnym statusem, stworzonym przez dane państwo, któremu towarzyszą urzędowe uprawnienia i mandaty.

Co daje ślub, czego nie daje po prostu miłość i bycie razem?

Znaleźliśmy idealne podsumowanie tego w książce „Impuls” wybitnych ekonomistów – noblisty w dziedzinie ekonomii Richarda Thalera oraz Cassa R. Sunsteina – który jest prawnikiem. Piszą oni o tym, że będąc w małżeństwie, otrzymujemy od państwa wiele korzyści materialnych, ekonomicznych i nieekonomicznych. W różnych państwach są rozmaite prawa, ale z reguły większość tych korzyści możemy przypisać do sześciu głównych kategorii: podatki, uprawnienia, dziedziczenie i inne świadczenia związane ze zgonem, korzyści z prawa własności, podejmowanie decyzji w zastępstwie, przywileje dowodowe (np. w sądzie). Ponieważ uważamy, że podobnie jak pary heteroseksualne łączące nas więzi i chęć życia razem upoważniają nas do bycia za siebie odpowiedzialnymi, państwo powinno usankcjonować nasz związek, tak jak robi to w przypadku heteronormatywnych par.

W zasadzie od dawna uważamy, że równość małżeńska nie może być przywilejem. Wszak podobnie do innych obywateli, mamy takie same obowiązki wobec państwa, należą nam się więc takie same prawa i wynikające z nich skutki.

Niestety w Polsce równość małżeńska nawet na horyzoncie jeszcze nie majaczy. Wręcz odnosimy wrażenie, że z każdymi kolejnymi wyborami polaków – głęboko się za nim ukryła.

Ponieważ Daro jest Niemcem i Polakiem, a my naszej przyszłości nie wiążemy z Polską (niestety już nie, właśnie finalizujemy naszą przeprowadzkę do Niemiec), zdecydowaliśmy się na ślub w RFN.

Powiemy teraz coś bardzo niepopularnego, ale z naszego punktu widzenia istotnego. My: Daro i Cesar – nie wzięlibyśmy ślubu za granicą, będąc dwoma Polakami chcącymi mieszkać w Polsce – podkreślamy MY! W takiej sytuacji uznajemy to za zupełnie bezcelowe. Natomiast będąc dwoma Polakami zamierzającymi emigrować w jakimkolwiek kierunku, gdzie małżeństwa par homoseksualnych mają identyczny status jak heteronormatywnych – na pewno ślub byśmy wzięli. Jednocześnie raz jeszcze wyraźnie chcielibyśmy podkreślić, że jest to nasza subiektywna ocena i nie recenzujemy w ten sposób niczyich wyborów. Dla nas po prostu ślub nie sankcjonuje miłości. Zapewne dlatego „mąż” mówiliśmy o sobie nawzajem już od dawna, jak robi to wiele par – teraz ma to zupełnie inny – prawny wymiar. Natomiast ślub daje pewne przywileje prawne, z których na pewno jako małżonkowie chcielibyśmy korzystać. W związku z tym, że Daro jest Niemcem, będzie nam zdecydowanie łatwiej w RFN, stąd decyzja o przeprowadzce do Niemiec. W Polsce nie widzimy dla siebie już przyszłości.

23. November 2018 um 14:00 Uhr im Rathaus von Gartz (Oder) in Deutschland

To jak na razie były chyba najpiękniejsze 20 minuty naszego wspólnego „brysiowego życia”. Frau Elke wspomniała w mowie wstępnej jak ważną rolę spełnia małżeństwo w organizacji państwa oraz jaką rolę przyjmujemy teraz na siebie my. I bla bla bla, leciało to sobie dalej.

Ale kiedy po odczytaniu naszej woli i potwierdzeniu przez nas: „Ja” (z niem. „tak”) – usłyszeliśmy: „Ich erkläre, dass Herr Cesar Sobczyński und Herr Daro Bryś aufgrund einer konsequenten Willenserklärung jetzt Ehemann und Ehemann sind.” (z niem. „Oświadczam, że Cesar Sobczyński i Daro Bryś w skutek zgodnej deklaracji woli są od teraz mężem i mężem.”) – to jednak łezka się w oku zakręciła. Nie tylko w naszym zresztą, ale także naszych licznych gości.

Wiecie jak to jest, kiedy czekacie na najpiękniejszy, wymarzony prezent, i w końcu są wasze urodziny, i jest właśnie TO!? To właśnie tak było. Kiedy usłyszeliśmy, że jesteśmy teraz MĘŻEM i MĘŻEM! Absolutnie nie do zastąpienia niczym innym.

Później już powrót do prozy życia. Gratulacje od urzędniczki, rodziny i przyjaciół! I tak oto szanowni państwo, w około 40 państwach na świecie jesteśmy od teraz małżeństwem, w kilkunastu kolejnych także będziemy uznawani za małżeństwo pomimo braku takich uregulowań na ich terenie, ale jednocześnie akceptacji, że w innych krajach takie uregulowania istnieją. Można? Zdecydowanie!

W Polsce nadal będziemy osobami stanu wolnego! Przykre. Z tą różnicą, że w urzędzie jest informacja, że gdzieś w cywilizowanym świecie jesteśmy jednak małżonkami, i nie możemy dostać zaświadczenia wymaganego do ślubu w Polsce – o ironio: „Osoby stanu wolnego, niezamężne, niezdolne do wzięcia ślubu, gdyż gdzieś tam zamężne!” Czy można obywatela poniżyć bardziej? Zapewne tak. Ale nie chcemy się o tym przekonywać, dlatego: żegnaj Polsko! Willkommen in Deutschland! Mögen die Ehegatten mit uns das Beste leben! (z niem: Serdecznie witamy w Niemczech! Oby małżonkom żyło się u nas jak najlepiej!).

– Brysie

PS

Musimy jeszcze wspomnieć o jednej bardzo ważnej chwili z naszego ślubu, a właściwie z tuż przed ślubem. Urzędniczka, która udzielała nam ślubu, jakieś 15 minut przed ceremonią, powiedział do nas: „że ma „bóle brzucha”, gdyż całą noc śledziła sytuację prawną i życiową osób ze społeczności LGBTQ w Polsce, i żebyśmy dobrze przemyśleli, czy na pewno chcemy po ślubie nadal mieszkać w Polsce. Że może lepiej było by dla nas, przeprowadzić się do RFN, i że urząd nam we wszystkim pomoże.”

Wyobrażacie to sobie!? Urzędniczka obcego państwa, w jakiejś niemieckiej mieścinie (serio, Gartz leży niemalże na granicy z Polską, a zamieszkuje go w porywach 1000 mieszkańców) martwi się sytuacją dwóch gejów z Polski (no, ok – jeden jest Niemcem), i namawia ich by przeprowadzili się tamże, i że urząd pomoże. To było również bardzo wzruszające!